Ziemia Piotrkowska top
.:: Z ostatniej chwili ::.
Mariusz Jakubek // 12.10.2009, 20.37

W procesie dotyczącym finansowego wątku seksafery
wreszcie odczytano akt oskarżenia

Łyżwiński na później

Stanisław Łyżwiński będzie miał osobny proces – zdecydował dzisiaj Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim. W procesie dotyczącym finansowego wątku seksafery udało się odczytać akt oskarżenia. Wysłuchali go pozostali oskarżeni: Aneta Krawczyk i Waldemar Borczyk.

Dzisiaj – osiem miesięcy i trzy dni od rozpoczęcia – w procesie dotyczącym tak zwanego finansowego wątku seksafery w Samoobronie prokurator Barbara Gawęcka mogła wreszcie odczytać akt oskarżenia. Wysłuchali go tylko Aneta Krawczyk, kierująca przed kilku laty tomaszowskim biurem poselskim Stanisława Łyżwińskiego i były poseł Samoobrony Waldemar Borczyk, Wcześniej Sąd postanowił osobno rozpoznawać sprawę trzeciego oskarżonego, Łyżwińskiego.

To z powodu jego stanu zdrowia proces tak naprawdę rozpoczął się dopiero dzisiaj. - Oskarżony Łyżwiński deklarował chęć uczestniczenia w rozprawach, ale ból, jak twierdził, mu na to nie pozwalał. Raz wprost z sądu odwieziony został do szpitala – przypomniała sędzia Magdalena Zielińska-Węglarek. Zwróciła uwagę, że na późniejsze rozprawy Łyżwińskiego już nie przywożono, a lekarze nie byli w stanie określić, czy w ogóle będzie on mógł uczestniczyć w procesie, a jeżeli tak, to kiedy. Tymczasem dwójka pozostałych oskarżonych stawiała się na każdej rozprawie.

Uzasadniwszy wyłączenie sprawy Łyżwińskiego do odrębnego rozpoznania, Zielińska-Węglarek poinformowała, że proces toczyć się będzie od początku. Jego jawność zostanie wyłączona – zgodnie z wnioskiem złożonym jeszcze w lutym – na czas składania wyjaśnień przez oskarżonych.

Dzisiaj wyjaśnienia składał tylko Borczyk. Krawczyk poprosiła o zgodę na to, by swoje wyjaśnienia mogła złożyć na następnej rozprawie, a Sąd jej prośbę uwzględnił. - Dzisiaj nie byłam na to przygotowana – tłumaczyła później Krawczyk.

Krawczyk, Borczyk i Łyżwiński oskarżeni są o to, że działając wspólnie w celu osiągnięcia korzyści wyłudzili sześćdziesiąt tysięcy złotych od członków i sympatyków swojej partii, zamierzających kandydować w wyborach samorządowych w 2002 roku. Krawczyk miała informować potencjalnych kandydatów, że pieniądze trafią na partyjny fundusz wyborczy, mimo iż wiedziała, że oskarżeni wykorzystają je na własne potrzeby.

po wyjściu z sali Borczyk mówił, że nie czuje się oskarżony i winny, i że jest w stanie wytłumaczyć się z postawionego mu zarzutu. Krawczyk podkreślała radość z faktu, że proces wreszcie ruszył z miejsca.

Pożółkłe newsy: 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80