Siódemka kandydatów stanie ostatniego sierpnia do swoistego egzaminu, którego stawką jest posada komendanta miejskiego policji w Piotrkowie Trybunalskim. Dostanie ją jeden z autorów najlepszych odpowiedzi. Wybierze go komendant wojewódzki.
O stanowisko szefa piotrkowskiej policji ubiegało się dziewięcioro kandydatów. - Dwie oferty, z woj. mazowieckiego, zostały odrzucone ponieważ nie spełniały wymogów formalnych - informuje podinspektor Joanna Kącka z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Spośród kandydatów, którzy przeszli do drugiego etapu postępowania kwalifikacyjnego, szóstka jest z woj. łódzkiego, a jeden kandydat pochodzi z Mazowieckiego.[ /p]
Wczoraj Stanisław Łyżwiński zjawił się w sądzie. Dzisiaj czuł się już gorzej i po raz kolejny rozprawę trzeba było odwołać. Proces dotyczący seksafery w Samoobronie, toczący się przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, może zakończyć się we wrześniu.
Kolejna rozprawa w procesie Stanisława Łyżwińskiego i Andrzeja Leppera odbyła się wczoraj w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, chociaż rozpoczęła się z opóźnieniem i zakończyła wcześniej. Łyżwiński przywieziony został z aresztu w pidżamie i poprosił, żeby rozprawa nie trwała dłużej niż dwie godziny. Dzisiaj czuł się już gorzej i lekarze z Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim nie zgodzili się na przewiezienie go do sądu. Rozprawę trzeba było odwołać.
Łyżwiński, były wiceprzewodniczący Samoobrony i były poseł, siedzi w areszcie już prawie dwa lata, od 28 sierpnia 2007 roku. Kolejny okres tymczasowego aresztowania kończył się 23 sierpnia obecnego roku. Piotrkowski Sąd Okręgowy sam nie mógł już go przedłużyć i wystąpił do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Wnioskował o pozostawienie oskarżonego w areszcie na następne trzy miesiące, czyli do 23 listopada. Na to Sąd Apelacyjny się nie zgodził. Łyżwińskiego na wolność nie wypuścił, ale przedłużył areszt tylko do 30 września. - Sąd Apelacyjny musiał uznać, że do końca września Sąd w Piotrkowie zdąży wykonać pozostałe czynności, zamknąć postępowanie dowodowe i orzec wyrok – głośno myśli prokurator Jarosław Chrzęst z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, który sporządzał akt oskarżenia.
Przypuszczenia Chrzęsta znajdują potwierdzenie w liczbie rozpraw wyznaczonych na następne tygodnie. Chociaż wakacyjna przerwa w procesie potrwa do początku września, to w przyszłym miesiącu odbyć się ma aż osiem rozpraw. Jak się dowiedzieliśmy, są też wielkie szanse na przesłuchanie w tym czasie Agnieszki K., czwartej pokrzywdzonej. Od dłuższego czasu mieszka ona we Włoszech, ale we wrześniu ma przyjechać do Polski.
Plany piotrkowskiego Sądu mogą lec w gruzach, jeżeli rozprawy trzeba będzie odwoływać z powodu złego stanu zdrowia Łyżwińskiego. Proces, trwający od 6 maja ubiegłego roku, mogą też przedłużyć wnioski dowodowe zgłaszane przez obrońców oskarżonych.
Tak Łyżwiński, jak i Lepper oskarżeni są o seksualne wykorzystywanie Anety Krawczyk, która ujawniła tak zwaną seksaferę w Samoobronie. Łyżwińskiemu Prokuratura Okręgowa w Łodzi zarzuca ponadto wykorzystywanie innych kobiet, zgwałcenie Urszuli K., namawianie Krawczyk do przerwania ciąży oraz podżeganie do porwania i przetrzymywania biznesmena. Z kolei Lepper oskarżony jest także o próbę doprowadzenia do obcowania płciowego Agnieszki K., która kierowała młodzieżówką Samoobrony w Lublinie.
Lepperowi grozi osiem, a jego dawnemu zastępcy dziesięć lat więzienia. Ani jeden, ani drugi nie przyznaje się do winy.
Marian Błaszczyński, były przewodniczący Rady Miasta w Piotrkowie Trybunalskim, nie fałszował oświadczeń majątkowych. Sąd odwoławczy oddalił apelację prokuratury i potwierdził, że Błaszczyński jest niewinny. Sam zainteresowany innego wyroku nie brał pod uwagę.
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim za „oczywiście bezzasadną” uznał dziś apelację prokuratury w sprawie Mariana Błaszczyńskiego. Utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. 19 grudnia ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim uniewinnił byłego przewodniczącego Rady od czterech jednakowo brzmiących zarzutów: niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego i zatajenia prawdy w oświadczeniach majątkowych.
Według Sądu Okręgowego, ustalony w tej sprawie stan faktyczny nie budzi wątpliwości. Błaszczyński nie podał w oświadczeniach majątkowych informacji, którą podać powinien – że jest wiceprezesem klubu sportowego, prowadzącego działalność gospodarczą i wobec tego zarządza taką działalnością. Ale nie da się udowodnić, że świadomie sfałszował te oświadczenia. - Oskarżony był przekonany, że klub sportowy, którego jest wiceprezesem, nie prowadzi działalności gospodarczej – podkreślał sędzia Sławomir Gosławski. Dlatego nie można mówić o zamiarze popełnienia przestępstwa lub godzeniu się ze skutkami takiego postępowania. - Przestępstwo zarzucone oskarżonemu można popełnić tylko z winy umyślnej, a w tej sprawie winy umyślnej nie da się przyjąć – podsumowywał Gosławski.
Błaszczyńskiego nie było na ogłoszeniu wyroku. - Wróciłem właśnie z urlopu i nie znam treści orzeczenia – powiedział, kiedy do niego zadzwoniliśmy. - Oczywiście, że się cieszę, chociaż zawsze mówiłem, że jestem niewinny – dodał. Nie chciał szerzej komentować wyroku, ale dał do zrozumienia, że innego rozstrzygnięcia nawet nie brał pod uwagę. Zapowiedział, że wkrótce zwoła specjalną konferencję prasową.
Dzisiaj nie wiadomo jeszcze, czy prokuratura zdecyduje się na wniesienie kasacji. - Na pewno wystąpimy o pisemne uzasadnienie wyroku, co zwykle oznacza zamiar wniesienia środka odwoławczego - informuje Sławomir Mamrot, zastępujący rzecznika Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim. - Dokładnie przeanalizujemy to uzasadnienie i wtedy zapadnie decyzja - dodaje.
Treść wyroku i uzasadnienia analizować też będzie Piotr Grochulski z Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim, który przyszedł na ogłoszenie wyroku. Jak informowaliśmy, prowadzi on obecnie śledztwo w sprawie oświadczeń majątkowych kilkudziesięciu innych radnych z Piotrkowa i gmin powiatu piotrkowskiego.. Z pewnością weźmie pod uwagę motywy oraz interpretację przyjętą przez Sąd Okręgowy.
W Piotrkowie Trybunalskim specjalny telemost nie połączył dzisiaj aresztu śledczego z sądem. Na wirtualny udział w procesie dotyczącym seksafery nie zgodził się Stanisław Łyżwiński. Kolejną rozprawę trzeba było odwołać.
Choć lato w pełni, z procesem dotyczącym seksafery w Samoobronie idzie sądowi jak po grudzie. Od wielu tygodni lekarze z Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim, w którym osadzony jest Stanisław Łyżwiński, nie zgadzają się na jego przewożenie do sądu. A jeśli nawet stwierdzą, że oskarżony może uczestniczyć w rozprawie, to on sam odmawia opuszczenia aresztu. Dlatego Sąd Okręgowy w Piotrkowie zdecydował się na przeprowadzenie kilku rozpraw bez udziału Łyżwińskiego, a ostatnio postanowił specjalnym telemostem połączyć gmachy aresztu i sądu.
Możliwości do prowadzenia telekonferencji, czyli na przykład przesłuchiwania świadków na odległość, istnieją zarówno w piotrkowskim Sądzie Okręgowym, jak i w Areszcie Śledczym. Łyżwiński mógłby pozostać w celi szpitalnej, w której od kilku tygodni przebywa i leżąc obserwować to, co dzieje się na sali rozpraw, a także zadawać pytania świadkom. - Osadzony już wczoraj nie wyraził zgody na udział w telekonferencji, a stan jego zdrowia nie pozwala na transportowanie go do sądu – informuje major Paweł Gawrosiński, rzecznik prasowy piotrkowskiego Aresztu i zarazem kierownik działu penitencjarnego. W tej sytuacji dzisiejszą rozprawę trzeba było odwołać.
Żona byłego posła mówi, że ma już tego wszystkiego serdecznie dosyć. - Mąż czuje się coraz gorzej. Kręgosłup go tak boli, że nie może nawet siedzieć, a prostata już chyba całkiem zrakowaciała – Wanda Łyżwińska nie kryje zdenerwowania. Gawrosiński nie chce wypowiadać się na temat stanu zdrowia Łyżwińskiego. Zaznacza tylko: - Nadal nie ma podstaw do przyspieszania terminu operacji kręgosłupa zaplanowanej na styczeń przyszłego roku.- Niech sąd kończy wreszcie ten proces i wydaje wyrok – emocjonuje się Łyżwińska.
Proces dotyczący seksafery w Samoobronie od 6 maja ubiegłego roku toczy się przy drzwiach zamkniętych przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie. Łyżwiński przebywa w areszcie już prawie dwa lata, od 28 sierpnia 2007 roku. Prokuratura Okręgowa w Łodzi oskarża go o seksualne wykorzystywanie Anety Krawczyk oraz innych kobiet, zgwałcenie Urszuli K., namawianie Krawczyk do przerwania ciąży oraz podżeganie do porwania i przetrzymywania biznesmena. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
Obok Łyżwińskiego na ławie oskarżonych siedzi Andrzej Lepper. Przewodniczący Samoobrony oskarżony jest o wykorzystywanie Krawczyk oraz próbę doprowadzenia do obcowania płciowego Agnieszki K., szefowej młodzieżówki Samoobrony z Lublina. On może zostać skazany na osiem lat.
Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy.